"Życiorys" krótkofalarski Tadeusza SP8AWL


Moje zainteresowanie krótkofalarstwem było przypadkowe. W 1959 roku rodzice zakupili radio Serenada mające zakres fal krótkich. Rodzice praktycznie codziennie słuchali polskojęzycznych stacji radiowych na różnych zakresach fal krótkich w zależności od pory dnia. Kiedyś szukając stacji polskojęzycznych usłyszałem dość dziwną rozmowę w języku polskim w zakresie 40 metrów. Stacje odbierałem bardzo głośno. Sporadycznie od czasu do czasu słuchałem tych rozmów. Dodam, że stacje te nadawały emisją AM (ale to moja wiedza z okresu późniejszego). Kiedyś jesienią 1960 roku w jednej z takich rozmów podsłuchałem, że jest w Lublinie wystawa sprzętu krótkofalarskiego na Zamku. Poszedłem tam wieczorową porą i to było bardzo interesujące. Dzięki sympatycznej atmosferze panującej w sali trafiłem do pokoju numer 10 na pierwszym piętrze, od którego rozpocząłem zwiedzanie tego miejsca. W pomieszczeniu w kącie po prawej stronie przy oknie, z widokiem na Plac Zamkowy, stała radiostacja. Obok odbiornik HRO - zakresy zmieniało się wyjmowanymi w przodu panelami. 
W pomieszczeniu tym, ale to później okazało się znacznie później, mieścił się oddział Polskiego Związku Krótkofalowców. Pan, który tam systematycznie w godzinach popołudniowych był obecny to Władysław Socha (SP8SZ). Mam jego sylwetkę w oczach do dnia dzisiejszego.  Zapisałem się do związku (PZK) jesienią 1960 roku.
Po pewnym czasie otrzymałem znak nasłuchowy SP8-1038.

Następnie w latach 1961 i w 1962 ukończyłem aż dwa kursy krótkofalarskie. Pamiętam wykładowców, a byli to Wieslaw Wolski (SP8TM) - sprawy techniczne, Jerzy Miskiewicz (SP8TK) - telegrafia, Antoni Marcelewicz (SP8UJ) przepisy BHP.

Do egzaminu krótkofalarskiego przystąpiłem dopiero w 1963 roku, ponieważ trudno było pogodzić hobby z nauką .

Byłem uczniem znanego liceum w Lublinie im. St. Staszica - tam też zdałem maturę w 1964 roku.

Licencję otrzymałem w styczniu 1964 roku. Jako nieletni otrzymałem zezwolenie na 15 watów i tylko 80 m i 40 m, tylko telegrafia. Nie było lekko. Żeby działać w eterze trzeba było samemu wykonać nadajnik oraz odbiornik lub kupić, na co wiedziałem, że rodzice nie dadzą pieniędzy.

W oddziale PZK można było dostać bezpłatnie różne rzeczy takie jak radioodbiornik czy też detale radiowe. Dostałem radioodbiornik typu AGA – lampowy, bo w tym czasie odbiorniki tranzystorowe na rynku jeszcze nie były dostępne. Radio przerobiłem dla potrzeb krótkofalarskich dzięki pomocy Wiesława SP8TM, który pomagał cierpliwie we wszystkim. Przeróbka polegała na dorobieniu dodatkowego kondensatora o małej pojemności, którym przestrajało się generator odbiornika co pozwalało zwiększyć selektywność odbioru pasma 7 MHz, a było to tylko pasmo od 7000 do 7050, gdzie mogłem pracować telegrafią. Pasmo 7 MHz było w tych latach dwa razy mniejsze, bo tylko do 7100 kHz. Dodatkowo na lampie ECC81 wykonałem generator pozwalający odbierać telegrafię (BFO). Mając taki odbiornik mogłem już słuchać stacji pracujących telegrafią. Znajomość telegrafii początkowo pozwalała mi na odbiór stacji nadających powoli. Przeważnie starałem się odebrać stacje nadające CQ i odebrać znak, a później imię i QTH. Jeśli to się udało to już był sukces i pełne zadowolenie. Z czasem znajomość telegrafii wzrastała. Do odbioru używałem popularnej wtedy anteny VS1AA, która była anteną drutową typu windom. Grubsza była część pozioma, a fider (także z drutu) był cieńszy o połowę. Antena miała długość 21 metrów. Starałem się słuchać bardzo często i odebrać jak najwięcej stacji. Równolegle samodzielnie budowałem nadajnik telegraficzny na lampach. Nadajnik posiadał VFO, powielacz, driver i stopień mocy PA na lampie G807, którą dostałem od SP8SZ. Wszystkie pozostałe elementy w 100% pochodziły z demontażu urządzeń, które dostałem w klubie SP8PLU przy Oddziale PZK. Budowałem nadajnik parę miesięcy. Kupno fabrycznej radiostacji w tamtym czasie nie było możliwe dla przeciętnego krótkofalowca z uwagi na wysoką cenę takich urządzeń. Klucza do nadawania także nie można było nigdzie kupić czy też wypożyczyć. Z tego względu swój pierwszy klucz sztorcowy do nadawania telegrafią czyli alfabetem Morse'a - wykonałem sam.

Pierwszą anteną była drutowa VS1AA a następna była antena pionowa pracująca na 21 MHz, którą zainstalowałem po otrzymaniu zezwolenia na pracę na górnych pasmach KF. W latach od 1964 do 1970 działałem sporadycznie z uwagi na kontynuowanie nauki na studiach. Po roku 1973 po otrzymaniu mieszkania w Lublienie w dzielnicy Czwartek, zainstalowałem dwie anteny. Jedna to W3DZZ, a druga to podwójny qubical quad na trzy górne pasma. W tym czasie nie było jeszcze pasm tzw. WARC ani pasma 160m, więc mialem anteny na wszystkie pasma KF. Kierunkowa antena QQ była pierwszatego typu anteną w Lublinie. Pozwoliła mi ona na nawiązywanie wielu ciekawych łączności. Na niej zrobiłem łaczności z ponad 280 krajami do DXCC. W 1990 roku zmieniłem miejsce zamieszkania z ktorego działam do dnisiaj (2021). Tu miałem różne anteny kierunkowe od 6 elementów na 21 MHz, która pozwalała na QSO jak koledzy powiadali z duchami. Nośnik miał dlugości ponad 9 m. Napęd do obracania anten tak jak w starej lokalizacj jak i nowej to urządzenia, które wykonał SP8ARK. Potem w 1985 roku kupiłem nowy, mały napęd, który działa do dnia dzisiejszego. Wtedy też wykonałem antenę HB9CV na pasmo 14 MHz, a tą z pasma 21 MHz oddałem koledze z SP4 . Do roku 2000 pracowałem na urządzeniach własnego wykonania. Potem przejął to urządzenie SQ8AGF. Mam wiele różnych dyplomów za zawody i nie tylko. Pierwsze szlify w zawodach na KF odbyłem w zawodach CQWW SSB pracując na stacji z Wrocławia w 1964 roku (można to znaleźć na stronie CQ WW CONTEST).

(nie wiem czy bedzie C.D.N.).